Transmisje Mszy Świętej:
   - niedziele i święta: 
               10:00  19:30
   - dzień powszedni: 
               18:00
 

 

 

 

Artur Kardaś CR

Kazanie na Dzień Założenia

Urodziny zmartwychwstańców

 

17 lutego 2021 roku

 

Jezus Chrystus podczas rozmowy z Nikodemem powiedział: Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha (J 3, 7-9).

 

Młodzi, nawróceni, wspólnota

Tej łaski „powtórnego narodzenia się dla Boga”, oddania Mu wszystkiego, swojego życia, zdolności, cierpienia…, doświadczyli założyciele Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego, młodzi mężczyźni: Bogdan Jański (28 l.), Hieronim Kajsiewicz (23 l.) i Piotr Semenenko (21 l). W Paryżu, 17 lutego 1836 roku, w Środę Popielcową, wspólnie zamieszkali, aby prowadzić dojrzałe życie zakonne i na różne sposoby – uważnie czytając znaki czasu – pomagać innym „powtórnie się narodzić”. Jański w Dzienniku odnotował: W pierwszym dniu na Popielec zebranie i na nim wspólnie uznaliśmy, że cel nasz: 1. własna poprawa; 2. misjonarstwo… (praca apostolska); 3. gotowość na wszelkie poświęcenie i że nasza społeczność zawiązkiem czegoś stałego1. W innym miejscu z pokorą odnotował: Podobało się Bogu użyć mnie za narzędzie i środek naszego braterskiego połączenia2.

Wcześniej, wszyscy oni doświadczyli głębokiej przemiany wewnętrznej, dzięki bezwarunkowej miłości Boga. Tych „powtórnych narodzin” nie planowali, poszukiwali bowiem – jak każdy niemal młody człowiek - swego miejsca w świecie. Ale kto go uczciwie szuka, ten znajduje – zapewnił nas sam Jezus (por. Mt 7,8). Jański przebył długą i mozolną drogę nawrócenia, Semenenko odkrył Boga pod wpływem życia Jańskiego, stało się to niemal nagle, a Kajsiewicz powrócił do gorliwości religijnej, którą zaniedbał, jak wielu wówczas młodych ludzi. Dzięki ich wrażliwości na znaki, na ludzi i wydarzenia, dostąpili łaski nawrócenia i gorliwości apostolskiej. Ich drogi w planach Bożych skrzyżowały się i narodziło się nowe Zgromadzenie.

Sam Założyciel, w ciekawym dokumencie, który zatytułował „Nasza profesja wiary” i który napisał na niemal rok przed śmiercią w 1839 roku, zaznaczył: Po długich błąkaniach się, ciężkich próbach… nawróceni przez szczególne miłosierdzie Boże… rozpoczęli życie wspólne i aby utwierdzić się w tym nawróceniu, ćwiczyć się duchownie i sposobić się do poświęcenia na przyszłość życia naszego zaczęli, Żeby odrobić złe… Nie było to łatwe, bo jak dalej zaznaczył Jański: wszystko dobre i dla BOGA przedsiębrane, znajduje w świecie nieprzyjaźń. Najważniejsze jednak, że owi młodzi mężczyźni odkryli zbawienne ziarno Ewangelii dla siebie i dla innych. Stąd Jański w dokumencie tym dokonał proklamacji:

Wielki BOŻE! Poświęcenie najdoskonalsze naszych całych żyć nie starczyłoby na podziękowanie Ci godne za to, żeś nam dał poznać czczość tych wszystkich dążeń, intryg… Pokazałeś nam światło wieczne… Dałeś kotwicę zbawienia… Port… Prawdę jedyną, która kierować może w labiryncie i chaosie dzisiejszym, fundament niezachwiany, kiedy wszystko inne zachwiane…

Tak, to proklamacja, którą Jański daje nam i na dzisiejsze czasy zamętu – bo tylko Bóg i Jego Ewangelia mogą nas prawdziwie wypełnić i spełnić. Założyciel po uwielbieniu i dziękczynieniu Bogu napisał: najpokorniejsze i najusilniejsze zanosimy do Ciebie prośby, abyś nas rozproszył, zniszczył przedsięwzięcia nasze zaraz, jeślibyśmy kiedykolwiek mieli dać uwieść się jakimkolwiek interesom ziemskim. [...] Spraw, o Panie, dopełń miłosierdzia Twego, utwierdź nas na drodze naszej, oczyść, przyjmij między wierne sługi Twoje!

Poruszający to i piękny dokument dla nas współczesnych nie tylko jego duchowych synów, ale wszystkich. Napisał go bowiem świecki człowiek, głęboko przeżywający Jezusa w swoim życiu i odczuwający, że jego oraz współbraci wzywa Bóg do nieustannej przemiany siebie oraz innych, do umierania grzechowi i zmartwychwstawania do nowego, świętego życia w Bogu. Co znamienne, całość dokumentu opatrzył maksymą: Jeden Bóg, jedna wiara, jeden Kościół.

 

Świadomość wezwania

Po 185 latach od założenia wspólnoty, my zmartwychwstańcy pytamy się o naszą wierność charyzmatowi Zgromadzenia, o umiejętność odczytywania znaków czasu dla dobra tych, którym posługujemy. W pracę apostolską Zgromadzenia wpisani są nie tylko zakonnicy: kapłani i bracia zakonni, ale również – na czym bardzo, ale to bardzo zależało Jańskiemu - wspólnoty świeckich, którzy zaangażują się w szerzenie Królestwa Bożego w swoich środowiskach. Jański widział pilną potrzebę apostolstwa dla ożywienia, w całej czystości, szczerości i mocy – pisał – uczuć religijnych – wprowadzenia przepisów i rad Ewangelii, z całą ścisłością i zupełnością, w praktykę, w obyczaje, oświecenia umysłów... ludzi3.

A jak osiągnąć ten cel? Jański napisał, że przede wszystkim poprzez łaskę Boga – sakrament, modlitwę, dalej – poprzez pracę apostolską, którą trzeba pełnić z poświęceniem, oraz poprzez dobre urządzenie wspólnoty, którą powołał do życia4. Wszystko jednak zależy od świadomości wezwania, jakie Bóg kieruje do każdego człowieka. Jański uczył słowem, ale przede wszystkim postawą swego życia, że nawrócenie i ciągły proces wzrostu w łasce Boga jest powtórnym narodzeniem. Czuł to doskonale znając własną trudną drogę powrotu do Boga.

Stracił wiarę podczas studiów uniwersyteckich w Warszawie. Powodów było kilka: przede wszystkim złe towarzystwo, które zaszczepiło w nim swobodne życie moralne, brak przewodników duchowych, rozczytywanie się w literaturze materialistycznej i niechęć do sakramentów świętych spowodowana cyniczną grą zaborcy rosyjskiego zmuszania studentów do praktyk religijnych niby w trosce o ich życie duchowe. Jański poddał się bogom oświecenia przyjmując materializm, determinizm, sensualizm i hedonizm. Stał się fatalistą.

Po wyjeździe z Kraju na stypendium naukowe do Paryża po kilku latach niewiary, powrócił do Boga. Jak to się stało? Pan Bóg przemawia do każdego człowieka przede wszystkim zgodnie z jego charakterem, wrażliwością i zainteresowaniami. Jański był intelektualistą. Interesowała go ekonomia i socjologia. Wierzył, że prawdziwy dobrobyt i szczęście człowieka leży w rozwoju gospodarczym i wygodnym życiu. Jakże się pomylił! Bóg postawił na jego drodze ludzi, teksty i wydarzenia, które sprawiły, że „poczuł inne natchnienia” niż te, którymi dotąd żył! A po dwóch latach zmagań z sobą, w 1834 roku, napisał wprost: W ostatnich dniach kilku natchnął mnie Bóg kilku płodnymi, odradzającymi myślami. Niechajże pierwszym z nich czynem będzie choć krótkie utwierdzenie ich w mej pamięci dla mojej poprawy… Co ważne, Jański doprawdy chciał zmienić swoje życie. Już wcześniej próbował „wzbić się do innego lotu”, ale jak sam napisał: Ustawałem po pewnym czasie… Czemu? […] Bo nie było wyrzeczenia się siebie w dążeniu do prawdy, do dobra drugich, do doskonałości. Stąd napisał jednoznacznie i dla nas: Najniebezpieczniejszy grzech: zaniedbywać świętych natchnień, zwłóczyć, tracić czas, któregośmy przedłużenia tak niepewni ku dopełnieniu powinności5.

Owe ożywcze natchnienia przychodziły do niego wraz z lekturą dzieł religijnych, które znosili do niego luminarze odrodzenia religijnego we Francji. Owe ożywcze myśli płynęły do niego także poprzez przykład życia świadomych katolików, w tym polskiego poety Adama Mickiewicza. Po prawie trzech latach „przebudowy swojego umysłu” - po tak zwanym nawróceniu intelektualnym, przyszedł czas na nawrócenie sakramentalne, gdyż nie ma prawdziwego nawrócenia, jeśli nie ma sakramentu pokuty. Powziął to postanowienie 29 września 1834 roku w święto świętych Archaniołów: Michała, Gabriela i Rafała, co odczytał jako szczególny znak Opatrzności. Po kilkuetapowej spowiedzi pojednał się z Bogiem, z ludźmi i sobą samym. Odnowiony i dążący do świętości, po roku założył wspólnotę, która z czasem przyjęła nazwę „Braci Zmartwychwstania”.

 

Misterium Paschalne w życiu człowieka

Jański do przedwczesnej śmierci w wieku 33 lat (1840) zmagał się z sobą, bowiem po sakramentalnym nawróceniu nic nie szło łatwo, ale już inaczej, bo z laską Boga, która zawsze zwycięża pomimo trudu, czasami i dużego cierpienia. Codziennie modlił się o wytrwanie w łasce Boga. Modlił się także o szczęśliwą śmierć i coraz bardziej starał się być na nią gotowy6. Bo tu idzie o wieczność… - mawiał i odnotowywał w swoich pismach! Każdy dzień, żeby był czystą ofiarą poświęconą Panu Bogu […]7, gdyż: Nie można być na wpół chrześcijaninem, na pół pobożny, na pół pokutować i… dobywać wieczności w Bogu8.

Nam, potomnym, pozostawił wiele rachunków sumienia przed swoimi spowiedziami. Dokumenty to niezwykłe, które ukazują człowieka zmagającego się ze swoimi słabościami, grzechami i dążeniem do świętości. Czasami wydaje się, że jest w nich wobec siebie nad wyraz surowy, ale on doskonale zdawał sobie sprawę, że żadna pokuta nie jest współmierna do obrazy majestatu Boga, Boga Miłości, dlatego bardzo przeżywał nawet najdrobniejsze uchybienia dnia codziennego! To on ową ludzką skłonność do grzechu, do zła, nazwał „nędzą”. Od niego ten termin w swoich pismach, rozwijając charyzmat Jańskiego, przejęli jego najwierniejsi duchowi synowie: Semenenko i Kajsiewicz.

 

Narodzenie z Ducha Świętego

Jański chciał być najbardziej zakochanym ze wszystkich ludzi w Jezusie i Maryi. Był admiratorem modlitwy, Pisma Świętego, sakramentu pokuty i Eucharystii, czytał żywoty świętych, poprzez które sobie i braciom uświadamiał, że życie dobre, życie święte jest możliwe. Bardzo dbał o życie wspólnotowe, ukochał także liturgię i modlitwę poprzez wstawiennictwo świętych, szczególnie polskich. Dbał o to wszystko w życiu osobistym swoich braci, zachęcał innych, gdyż wiedział, że proces osobistego nawrócenia dokonuje się poprzez misterium paschalne i poddanie się działaniu Ducha Świętego. Sam tak pisał o swojej roli we wspólnocie, którą założył: Jak stróż, faktor biegałem koło domu, odpędzając napady nieprzyjaciół, grożących zniszczeniem zewnątrz, zostawiając wewnątrz rząd Panu Bogu i sumieniu każdego9.

Kiedy przebywał na ostatnich w swoim życiu rekolekcjach u trapistów w 1839 roku, wołał modląc się: Duchu Święty, zstąp na mnie, choć najniegodniejszego, ale przez ufność w miłosierdziu Pana Jezusowym chcącego być najwierniejszym, najpoświęceńszym, najzakochańszym ze sług Bożych10. To fragment jednego z najpiękniejszych tekstów, w których Jański daje wyraz swojej wielkiej dojrzałości katolickiej i świadomości, że: Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus (1 Kor 12,3).

Jański bardzo lubił czytać listy św. Pawła. Sam poddał się działaniu Ducha Świętego, który jest i rządzi w Kościele. Kolejnym szczególnym dowodem tej świadomości jest forma z jaką pisał do swoich krewnych i znajomych informując ich o swoim nawróceniu. Otóż, w jego pismach nie ma zwrotu, na przykład: „nawróciłem się do Boga”, ale: „powróciłem na łono Kościoła katolickiego”, „zaledwie oznaczyć potrafię stopnie, po których doszedłem… do przybytku katolickiego Kościoła”, „doprowadzenie mnie do Arki Nowego Przymierza”, „nowe przymierze z Twoim Kościołem”, czy „zwróciłem się do …jedności katolickiej Kościoła Chrystusowego”. Zwroty te dobitnie świadczą, jak Sługa Boży Bogdan Jański głęboko rozumiał działanie Ducha Świętego w Kościele.

 

Dziękczynienie i prośba

My, zmartwychwstańcy, dziękujemy dzisiaj Bogu wraz z Wami za nasze Zgromadzenie i za jego narodziny 185 lat temu. Dziękujemy za osoby naszych Założycieli, przede wszystkim Bogdana Jańskiego, którego proces beatyfikacyjny trwa w Rzymie. Prosimy, i Wy módlcie się do Boga przez Jego wstawiennictwo we wszystkich sprawach trudnych; módlcie się o łaskę dobrej spowiedzi świętej dla tych, którzy dawno u niej nie byli, o łaskę nawrócenia Waszych bliskich i znajomych; módlcie się we wszystkich sprawach dnia codziennego, jako rodzice, jako dzieci, jako pracodawcy czy pracobiorcy…, módlcie się! A On – Bogdan Jański po raz kolejny mówi do nas wszystkich, jak pisał w jednym ze swoich listów:

O, cudowne Miłosierdzie Boże! Ja, niedawno taki nędzny, taki strapiony…, dziś najszczęśliwszy z ludzi! - radujący się nawet i dziękujący Bogu za te wszystkie kłopoty i zmartwienia, jako za największe dobrodziejstwo; uważając je za najmiłosierniej, najmądrzej przysądzone przez Boga sposoby do przytrzymania mnie i wyćwiczenia na drodze pokory, cierpliwości, poświęcenia, niezmordowanej pracy, na drodze życia chrześcijańskiego i zbawienia11.

 

 

 

1B. Jański, Dziennik, Rzym 2000, s. 436.

2B. Jański, Wypisy duchowne, Wydawnictwo Alleluja, Kraków 2000, s. 72.

3B. Jański, Dziennik, Rzym 2000, s. 356.

4Por. tamże, s. 436.

5B. Jański, Dziennik, Rzym, 2000, s. 356.

6Por. B. Jański, Wypisy duchowne, Wydawnictwo Alleluja, Kraków 2000, s. 65, 66, 71, 72, 85, 90 i inne.

7B. Jański, Dziennik, Rzym 2000, s. 692.

8B. Jański, Wypisy duchowne, Wydawnictwo Alleluja, Kraków 2000, s. 103.

9Cytat za: P. Smolikowski, Historja Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego, t. 1, Kraków 1925, s. 70.

10B. Jański, Dziennik, Rzym 2000, s. 698.

11B. Jański, Wypisy duchowne, Wydawnictwo Alleluja, Kraków 2000, s. 94.

 

ORĘDZIE PAPIEŻA FRANCISZKA
NA XXIX ŚWIATOWY DZIEŃ CHOREGO 2021 r.

Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście (Mt 23, 8). Relacja zaufania u podstaw opieki nad chorymi

 

Drodzy Bracia i Siostry!

Obchody XXIX Światowego Dnia Chorego, które odbędą się 11 lutego 2021 r., we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, to odpowiedni moment, by zwrócić szczególną uwagę na chorych i na tych, którzy się nimi opiekują, zarówno w miejscach przeznaczonych na ich pielęgnację, jak i na łonie rodziny czy wspólnot. Nasze myśli kierujemy w szczególności do tych, którzy na całym świecie cierpią z powodu skutków pandemii koronawirusa. Wszystkim, zwłaszcza najuboższym i usuniętym na margines wyrażam moją duchową bliskość, zapewniając o trosce i miłości Kościoła.

1. Temat tego dnia czerpie inspirację z fragmentu Ewangelii, w którym Jezus krytykuje obłudę tych, którzy mówią, ale nie czynią (por. Mt 23, 1-12). Kiedy wiara sprowadza się do pustej retoryki, nie angażując się w historię i potrzeby drugiego, wówczas brakuje spójności między wyznawaną wiarą a prawdziwym życiem. Jest to poważne zagrożenie. Dlatego Jezus używa mocnych wyrażeń, aby ostrzec przed niebezpieczeństwem popadnięcia w bałwochwalstwo samego siebie i stwierdza: „Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście” (w. 8).

Krytyka, którą Jezus kieruje do tych, którzy „mówią, a nie czynią” (w. 3) jest zbawienna zawsze i dla wszystkich, ponieważ nikt nie jest odporny na zło obłudy, zło bardzo poważne, które uniemożliwia nam rozwój jako dzieci jedynego Ojca, powołane do życia powszechnym braterstwem.

Wobec sytuacji potrzeby brata i siostry, Jezus przedstawia wzór zachowania całkowicie przeciwny obłudzie. Proponuje, by zatrzymać się, wysłuchać, nawiązać bezpośrednią i osobistą relację z drugim człowiekiem, poczuć dla niego czy dla niej empatię i wzruszenie, zaangażować się w jego cierpienie do tego stopnia, by zatroszczyć się o niego w posłudze (por. Łk 10, 30-35).

2. Doświadczenie choroby sprawia, że odczuwamy naszą bezradność, a jednocześnie wrodzoną potrzebę drugiego człowieka. Jeszcze wyraźniejszym staje się fakt, iż jesteśmy stworzeniem i w sposób oczywisty odczuwamy naszą zależność od Boga. Gdy jesteśmy chorzy, niepewność, strach a niekiedy przerażenie przenikają bowiem nasze umysły i serca. Znajdujemy się w sytuacji bezsilności, ponieważ nasze zdrowie nie zależy od naszych zdolności ani od naszego „zatroskania” (por. Mt 6, 27).

Choroba narzuca pytanie o sens, które w wierze skierowane jest do Boga: pytanie, które szuka nowego znaczenia i nowego kierunku dla egzystencji, a które niekiedy nie od razu może znaleźć odpowiedź. W tych żmudnych poszukiwaniach nie zawsze są w stanie nam pomóc przyjaciele i krewni.

Symboliczna pod tym względem jest biblijna postać Hioba. Jego żona i przyjaciele nie potrafią towarzyszyć mu w nieszczęściu, wręcz przeciwnie, oskarżają go, potęgując jego samotność i zagubienie. Hiob wpada w stan opuszczenia i niezrozumienia. Ale właśnie poprzez tę skrajną kruchość, odrzucając wszelką obłudę i obierając drogę szczerości wobec Boga i wobec innych, sprawia, że jego uporczywe wołanie dociera do Boga, który w końcu odpowiada, otwierając przed nim nową perspektywę. Potwierdza, że jego cierpienie nie jest naganą ani karą, nie jest też stanem oddalenia od Boga ani oznaką Jego obojętności. Zatem z poranionego i uzdrowionego serca Hioba wypływa ta tętniąca życiem i wzruszająca wypowiedź, skierowana do Pana: „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem” (42, 5).

3. Choroba ma zawsze oblicze, i to nie tylko jedno: ma oblicze każdego chorego i każdej chorej, także tych osób, które czują się lekceważone, wykluczone, ofiar niesprawiedliwości społecznej, która odmawia im praw podstawowych (por. Fratelli tutti, 22). Obecna pandemia ujawniła wiele nieprawidłowości w systemach opieki zdrowotnej oraz braki w zakresie pomocy udzielanej chorym. Osoby starsze, najsłabsze i najbardziej bezbronne nie zawsze mają zapewniony dostęp do opieki i nie zawsze odbywa się to w sposób sprawiedliwy. Zależy to od decyzji politycznych, sposobu zarządzania zasobami i zaangażowania osób zajmujących odpowiedzialne stanowiska. Inwestowanie środków w leczenie i opiekę nad chorymi jest priorytetem związanym z zasadą, że zdrowie jest podstawowym dobrem wspólnym. Jednocześnie pandemia uwydatniła poświęcenie i wielkoduszność pracowników służby zdrowia, wolontariuszy, pracowników i pracownic, księży, zakonników i zakonnic, którzy dzięki profesjonalizmowi, ofiarności, poczuciu odpowiedzialności i miłości bliźniego pomagali, pielęgnowali, pocieszali i służyli wielu osobom chorym i ich rodzinom. To milcząca rzesza mężczyzn i kobiet, którzy postanowili spojrzeć na te oblicza, troszcząc się o rany pacjentów, których  odczuwali jako bliskich z racji wspólnej przynależności do rodziny ludzkiej.

Bliskość jest tak naprawdę cennym balsamem, który daje wsparcie i pocieszenie tym, którzy cierpią w chorobie. Jako chrześcijanie, przeżywamy bliskość jako wyraz miłości Jezusa Chrystusa, Dobrego Samarytanina, który ze współczuciem stał się bliskim każdego człowieka zranionego przez grzech. Zjednoczeni z Nim przez działanie Ducha Świętego jesteśmy powołani, by być miłosierni jak Ojciec i miłować zwłaszcza naszych braci chorych, słabych i cierpiących (por. J 13, 34-35). Przeżywamy tę bliskość nie tyko osobiście, ale także w formie wspólnotowej. Braterska miłość w Chrystusie rodzi bowiem wspólnotę, która potrafi leczyć, która nikogo nie opuszcza, która włącza i przyjmuje przede wszystkim najsłabszych.

W związku z tym chciałbym przypomnieć o znaczeniu solidarności braterskiej, która wyraża się konkretnie w służbie i może przybierać różne formy, które wszystkie są ukierunkowane na wspieranie naszego bliźniego. „Służenie oznacza troszczenie się o osoby słabe w naszych rodzinach, w naszym społeczeństwie, w naszym narodzie” (Homilia na placu Rewolucji w Hawanie, 20 września 2015 r.: L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 10 (376)/2015, s. 23). W tym zaangażowaniu każdy jest w stanie „zostawić na boku swoje dążenia, oczekiwania, swoje pragnienia bycia wszechmocnym w obliczu konkretnego spojrzenia najsłabszych. […] Służba zawsze patrzy w twarz brata, dotyka jego ciała, czuje jego bliskość, a nawet w pewnych przypadkach «znosi» ją i zabiega o rozwój brata. Dlatego służba nigdy nie jest ideologiczna, ponieważ nie służy się ideom, ale służy się osobom” (por. tamże).

4. Dla dobrej terapii decydujące znaczenie ma aspekt relacyjny, dzięki któremu można mieć podejście całościowe do chorego. Docenianie tego aspektu pomaga również lekarzom, pielęgniarkom, specjalistom i wolontariuszom, aby otoczyć opieką osoby cierpiące, aby im towarzyszyć w procesie uzdrowienia, dzięki relacji międzyosobowej, opartej na zaufaniu (por. Nowa Karta Pracowników Służby Zdrowia [2016], 4). Chodzi zatem o ustanowienie paktu między osobami potrzebującymi opieki a tymi, którzy się nimi opiekują; paktu opartego na wzajemnym zaufaniu i szacunku, szczerości i dyspozycyjności, aby przezwyciężyć wszelkie bariery obronne, umieścić w centrum godność chorego, chronić profesjonalizm pracowników służby zdrowia i utrzymywać dobre relacje z rodzinami pacjentów.

To właśnie ta relacja z osobą chorą znajduje niewyczerpane źródło motywacji i mocy w miłości Chrystusa, jak pokazuje tysiącletnie świadectwo mężczyzn i kobiet, którzy stali się świętymi służąc chorym. Z tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa wypływa bowiem ta miłość, która potrafi nadać pełen sens zarówno sytuacji pacjenta, jak i tego, kto się o niego troszczy. Zaświadcza o tym wielokrotnie Ewangelia, ukazując, że uzdrowienia dokonane przez Jezusa nigdy nie są gestami magicznymi, lecz zawsze są owocem spotkania, relacji międzyosobowej, w której dar Boży, ofiarowany przez Jezusa, odpowiada na wiarę osoby, która go przyjmuje, co podsumowują słowa, które Jezus często powtarza: „twoja wiara cię ocaliła”.

5. Drodzy bracia i siostry, przykazanie miłości, które Jezus pozostawił swoim uczniom, znajduje konkretną realizację także w relacji z chorymi. Społeczeństwo jest bardziej ludzkie, jeśli potrafi bardziej zatroszczyć się o swoich słabych i cierpiących członków, a zdoła czynić to skutecznie będąc ożywione miłością braterską. Dążmy do tego celu i sprawmy, aby nikt nie został pozostawiony sam sobie, aby nikt nie czuł się wykluczony lub opuszczony.

Powierzam wszystkich chorych, pracowników służby zdrowia i tych, którzy troszczą się o cierpiących, Maryi, Matce Miłosierdzia i Uzdrowieniu Chorych. Niech z Groty w Lourdes i z Jej niezliczonych sanktuariów na całym świecie wspiera naszą wiarę i naszą nadzieję, i pomaga nam troszczyć się o siebie nawzajem z bratnią miłością. Wszystkim i każdemu z was z serca udzielam mojego błogosławieństwa.

Rzym, u św. Jana na Lateranie, dnia 20 grudnia 2020 r., w IV Niedzielę Adwentu.

Franciscus

Sakra ks. Roberta Chrząszcza w Sanktuarium św. Jana Pawła II

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kraków, dnia 29 stycznia 2021 r.

Umiłowani Siostry i Bracia w Chrystusie,

 

w listopadzie ubiegłego roku z radością powiadomiłem społeczność Archidiecezji Krakowskiej, że Jego Świątobliwość Papież Franciszek, w odpowiedzi na duszpasterskie wyzwania naszego Kościoła, ustanowił jego biskupem pomocniczym Księdza Roberta Chrząszcza, dotychczas posługującego na misjach w brazylijskim Rio de Janeiro, mianując go zarazem biskupem tytularnym Forconium. Ojciec Święty zachęcił go do podjęcia „służby Ludowi Bożemu z dobrocią, wypraszając wstawiennictwa Świętego Jana Pawła II
i wszystkich świętych oraz błogosławionych Archidiecezji”. Podejmując razem z nowo powołanym Biskupem to wskazanie prosimy, by wierni Archidiecezji Krakowskiej oraz duchowieństwo w okresie jego przygotowania do przyjęcia sakry zjednoczyli się w gorliwej modlitwie o udzielenie mu w pełni darów Bożego Ducha.

Uroczystość przyjęcia przez niego święceń biskupich odbędzie się w Sanktuarium św. Jana Pawła II Wielkiego w Krakowie dnia 6 lutego 2021 roku o godz. 10.00. Przebieg celebracji będzie można śledzić także w Programie 3 Telewizji Polskiej oraz na kanale Telewizji Trwam.

Polecam również, by w niedzielę następującą po uroczystości święceń, czyli w dniu 7 lutego 2021 r., w każdej parafii Archidiecezji Krakowskiej dołączono do Modlitwy powszechnej wezwanie w intencji nowo powołanego Biskupa Roberta oraz jego apostolskiej misji.

Z pasterskim błogosławieństwem

 

Marek Jędraszewski

Arcybiskup Metropolita Krakowski

 

 

Materiały na Niedzielę Słowa Bożego

(III Niedziela Zwykła – rok „B” – 24.01.2020)

 

Wprowadzenie do Mszy świętej

Trzecią niedzielę zwykłą – zgodnie z postanowieniem papieża Franciszka – przeżywamy jako czas dziękczynienia za Słowo Boże. Ono jest nam dane w słowach Pisma świętego, które czytamy w czasie Liturgii w kościele, a także w domach podczas modlitwy indywidualnej i rodzinnej. Ojciec Święty wzywa nas, abyśmy w tę niedzielę w sposób szczególny z radością wysławiali Boga, który do nas mówi, ponieważ jest „dobry i łaskawy”. A będąc „dobry i łaskawy, wskazuje drogę grzesznikom, a pokornym pomaga czynić dobrze i
uczy ubogich dróg swoich” – tak nas dzisiaj zapewnia psalmista. Spójrzmy zatem na nasze życie i postępowanie, wejrzyjmy głębiej w nasze sumienia wsłuchując się w te słowa Pisma świętego, które wyjątkowo mocno rozbrzmiewają w tych dniach w naszych duszach. Prośmy o przebaczenie win, abyśmy mogli do czystych serc przyjąć żyjącego Pana – Jednorodzonego syna, który przychodzi dzisiaj pod postacią tego Słowo, które Bóg do nas kieruje, i tego Chleba życia, którym nas karmi.

 

Komentarz do czytań

Liturgia Słowa stawia przed oczami naszej duszy trzech wielkich głosicieli Słowa. Poznając ich odkrywamy najważniejszą prawdę dotyczącą ich orędzia: od kogo ono w istocie pochodzi. „Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: «Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam»”. Podobnie Jan Chrzciciel otrzymał objawienie i słowo o Mesjaszu od Boga. A o Jezusie z Nazaretu usłyszymy, że „głosił Ewangelię Bożą” – Dobrą Nowinę pochodzącą od Boga.

Wsłuchując się w to słowo, które dzisiaj Bóg do nas kieruje, odrywajmy, czego On od nas oczekuje? Mieszkańców Niniwy, którzy byli w większości skażeni bałwochwalstwem, wzywał do odwrócenia się od krwiożerczych idoli. Mieszkańców Galilei do odważnego pójścia za Jezusem. Do jakiego nawrócenia dzisiaj wzywa nas – chrześcijan żyjących w Kościele atakowanym przez praktyczny ateizm i cywilizację śmierci? Które zdania z tych czterech fragmentów, których wysłuchamy, wskazują nam warunki i drogę zwrócenia się ku Bogu żywemu?

 

1. czytanie (Jon 3, 1-5. 10)

Nawrócenie Niniwitów

Czytanie z Księgi proroka Jonasza

Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: «Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam». Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan.

Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: «Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona».

I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i przyoblekli się w wory od najstarszego do najmłodszego.

Zobaczył Bóg ich czyny, że odwrócili się od złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

Psalm (Ps 25 (24), 4-5. 6 i 7bc. 8-9 (R.: 4b))

Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, *
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń, *
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami

Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie, *
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu, *
ze względu na dobroć Twą, Panie.

Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami

Dobry jest Pan i łaskawy, *
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze, *
uczy ubogich dróg swoich.

2. czytanie (1 Kor 7, 29-31)

Przemija postać tego świata

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian

Mówię wam, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, którzy się radują, tak jakby się nie radowali; ci zaś, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali.

Przemija bowiem postać tego świata.

Aklamacja (Mk 1, 15)

Alleluja, alleluja, alleluja

Bliskie jest królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia (Mk 1, 14-20)

Jezus wzywa ludzi do nawrócenia i powołuje pierwszych apostołów

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»

Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim.

Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.



Homilia

Słowo Boga – nawraca, przemienia i zbawia człowieka

Przeżywamy drugą Niedzielę Słowa Bożego. Papież Franciszek ustanowił ją ponda rok temu ogłaszając List apostolski pod znamiennym tytułem: „Otworzył im oczy”. Zmartwychwstały Jezus najpierw wyjaśniał uczniom idącym do Emaus Pisma, a następnie otworzył im oczy, aby Go mogli rozpoznać. Dokonało się kluczowe dla całego ich życia oświecenie: stali się świadkami Jezusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego!

Dzisiaj za sprawą wysłuchanych fragmentów Pisma świętego odkrywamy jeszcze inną rolę słowa Bożego. To, co Bóg mówi, może nawrócić, przemienić i zbawić człowieka! Ale to Boże słowo nie spada z nieba niczym jakiś ogień. Bóg wybiera ludzi – proroków i apostołów. Im objawia i powierza swoje słowo, aby je z kolei kierowali do konkretnego człowieka czy całego ludu. W jaki sposób słowo Boga nawraca, przemienia i zbawia?

  1. Prorok Jonasz posłany ze słowem Boga do śmiertelnych wrogów ludu Przymierza, aby ich nawrócić i przemienić

Najpierw widzimy Jonasza, którego Bóg – mimo jego początkowego oporu – posyła ze swoim słowem: „«Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam». Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan”.

Zdumiewające jest to, że słowo od Boga, które Jonasz niesie, mówi w pierwszym rzędzie o nadchodzącej karze. Mieszkańcy Niniwy przyjęli je z najwyższą powagą – i to jako słowo pochodzące od Boga, nie od żydowskiego proroka Jonasza: „I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu”. Jonasz to słowo im przyniósł i ogłosił. Oni po wysłuchaniu go ukorzyli się przed Bogiem prosząc o miłosierdzie. Słowo Boga – nawet to zwiastujące nieuchronną karę jako konsekwencję ich ciężkich grzechów – poruszyło ich serca i skłoniło do pokuty: „Ogłosili post i przyoblekli się w wory od najstarszego do najmłodszego”. Miejsce grzechów buntu i pychy względem woli Boga zajęła skrucha i pokora przed Bogiem. A wtedy, „zobaczył Bóg ich czyny, że odwrócili się od złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej”.

A zatem, słowo Boga przyniesione i ogłoszone przez proroka Jonasza mieszkańcom Niniwy, porusza sumienia wrogów ludu Bożego, inspiruje do pokuty i ostatecznie przemienia ich w lud doznający Bożego miłosierdzia. Pomimo swoich ciężkich grzechów przeciwko Izraelowi, którego wyniszczali, są traktowani podobnie jak Izraelici. Nawet Asyryjczycy, śmiertelni wrogowie Izraela, mogą stać się ludem obdarowanym miłosierną miłością Boga – jak wcześniej Izrael, lud Przymierza. Dokonało się wielkie przemienienie: wrogowie prawdziwego Boga i Jego ludu stają się otwarci na Boga i jego proroka. Ich synowie i córki będą mogli w kolejnych wiekach wchodzić do wspólnoty zbawienia, obdarzonej miłosierdziem Bożym – do Kościoła nieustannie tworzonego przez ludzi nawróconych i przemienionych przez słowo Boże i powołanych do zbawienia w sakramencie chrztu świętego.

  1. Apostołowie powołani do ratowania ludzi z odmętów śmierci siecią Ewangelii

W ewangelii z kolei Pan Jezus nazywa apostołów, których powołuje, „rybakami ludzi”. Ma na myśli umiejętne wyciąganie grzeszników z mętnych, często skażonych i zepsutych nurtów bezowocnego życia. Pośle ich do ludzi z siecią w postaci Ewangelii. Utkana ze słów Chrystusa, które pochodzą od Boga, niesie Łaskę – Miłość miłosierną ratującą ginących. Co więcej sieć ta może ich nie tylko ocalić, ale przenieść z nurtów i odmętów śmierci do strumieni Wody Żywej – w przestrzeń życia przenikniętego Duchem Świętym, w świat inspirujący się Prawdą i Miłością. Słowa Ewangelii mają taką Moc od Boga i od Chrystusa!

Słowo Boże wyzwala grzeszników do życia w innym świecie już teraz: nie w smutnym świecie konsumpcji, ale w radosnej przestrzeni dzielenia się; nie w niewoli zmysłów, ale w miłości ofiarnej inspirowanej prawdą o człowieku; nie w mroku zaćmiewających świadomość i zabijających dynamizm życia dopalaczy i narkotyków, ale w jasności i blasku rozumu oświecanego przez Mądrość dającą szczęście i pomyślność.

Ten nowy świat przed ludźmi wyłowionymi siecią Ewangelii z otchłani grzechu i śmierci rysuje święty Paweł. Podkreśla, że czas jest krótki i że niebawem cały doczesny świat zostanie przemieniony. W kontekście zbliżającego się końca nie pisze, aby zrezygnować z codziennego życia, ale wzywa do życia w absolutnej wolności i ofiarnej miłości. Chce, aby wierzący postawili absolutnie na pierwszym miejscu osobę Boga, Jego nowy świat, i tak przeżywali codzienne życie, by skażone grzechami wody i nurty codzienności nie zatopiły ich i nie przeszkodziły w osiągnięciu Bożego Królestwa.

  1. Słowo Boże nawróciło, przemieniło i zbawiło św. Augustyna

 

Słowo, które pochodzi od Boga i od Chrystusa, nawraca, przemienia i zbawia nie tylko w czasach Jonasza czy Apostołów. Ono tak działa przez wieki – aż do dzisiaj. Ponadczasowym przykładem takiego właśnie działania jest nawrócenie, przemiana, a ostatecznie chwalebna świętość, czyli zbawienie św. Augustyna. Sam o tym niezwykłym wydarzeniu opowiada w swoich Wyznaniach. Gdy był skrępowany błędną nauką, oczekiwał pomocy od Boga i modlił się słowami: „O Panie, czemu zwlekasz? Dokądże, Panie? Wciąż gniewać się będziesz? Zapomnij o dawnych nieprawościach naszych!" Czułem bowiem, że to one, te nieprawości, mnie więżą, więc krzyczałem z głębi niedoli: „Jak długo, jak długo jeszcze? Ciągle jutro i jutro? Dlaczego nie w tej chwili? Dlaczego nie teraz już kres tego, co we mnie wstrętne?" Tak mówiłem i w bezmiernie gorzkiej skrusze serca płakałem.

I nagle słyszę dziecięcy głos z sąsiedniego domu, (…): „Weź to, czytaj! Weź to, czytaj!" (…). Podniosłem się z ziemi, znajdując tylko takie wytłumaczenie, że musi to być nakaz Boży, abym otworzył książkę i czytał ten rozdział, na który najpierw natrafię. (…). Chwyciłem tom pism apostoła (był to List do Rzymian), otworzyłem i czytałem w milczeniu słowa, na które najpierw padł mój wzrok: „...nie w ucztach i pijaństwie, nie w rozpuście i rozwiązłości, nie w zwadzie i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa, a nie ulegajcie staraniom o ciało i jego pożądliwości". Ani nie chciałem więcej czytać, ani nie było to potrzebne. Ledwie doczytałem tych słów, stało się tak, jakby do mego serca spłynęło strumieniem światło ufności, przed którym cała ciemność wątpienia natychmiast się rozproszyła” (Księga ósma, n.12).

Tym, co go nawróciło, przemieniło i uszczęśliwiło była Łaska Boża, którą nazywa miłością. Słowo, które pochodzi od Boga, a przez pismo Apostoła dotarło do niego, to nie sama informacja historyczna czy wiedza psychologiczna, ale mocna, nawracająca i przemieniająca Miłość. To słowo ją niesie od Boga do człowieka – za pośrednictwem proroka, apostoła, a dzisiaj duszpasterzy, spowiedników, katechetów, rodziców, przyjaciół. Ukryta w słowie Bożym Miłość przenika wraz z nim do sumienia, napełnia duszę, jak wyznaje św. Augustyn nieco dalej:

Przeszyłeś moje serce, jak strzałą, Twoją nadziemską miłością. Wszędzie niosłem groty Twoich słów, wbite we mnie jakże głęboko. Przykłady Twoich sług, których przemieniłeś z mrocznych w świetlistych i z umarłych w żywych, stłoczone w moich rozmyślaniach, paliły mnie jakby ogniem i otrząsały mnie z tego odrętwienia, które by mnie mogło znowu zepchnąć w dół. Tak bardzo mnie rozpalały, że wszelkie wrogie tchnienie z ust podstępnych mogło ten ogień tylko jeszcze podsycić, a nigdy zagasić (Księga dziewiąta, 2).

 

  1. Słowo Boże dziś w Eucharystii kształtuje naszą drogę zbawienia!

Wsłuchując się w słowo Boże tej niedzieli widzimy, jak ono wytycza i wyświetla nam niczym nadprzyrodzony GPS drogę zbawienia – drogę do świętego życia, a ostatecznie do Nieba. Podobna jest ona do kilku pasmowej autostrady. Podstawowy pas to droga głębokiego nawrócenia. Biegnie ona przez całe życie, jest regularnie pielęgnowana, aby ciężkie grzechy go nie zatarasowały. Drugi to szlak aktywności inspirowanej słowem Boga, Jego Ewangelią. Dokonuje się na nim codzienne przemienienie za sprawą miłości ofiarnej, zaangażowań w tworzenie dobra, przez budowanie braterskiej wspólnoty życia. A na obydwa nakłada się szlak szczęścia i radości z nawracania się, z coraz głębszej przemiany i ze zwycięstwa nad grzechem i śmiercią.

Tę wspaniałą, złożoną z kilku szlaków drogę do Nieba otwiera dla każdego z nas słowo pochodzące od Boga i od Chrystusa. Dzisiaj wzywa nas do odwagi i zaufania: „Pójdźcie za Mną!”. Ono też swoimi inspiracjami znaczy kolejne odcinki na każdym z tych szlaków – aż do mety, którą jest pełnia zbawienia, pełnia szczęścia we wspólnocie ze świętymi i z Bogiem w Niebie!

A przedsmakiem tej Pełni szczęścia jest ta Uczta Pańska, którą celebrujemy. Owocnie mogą w niej uczestniczyć ci, którzy tą drogą zbawienia postępują, nieustannie wsłuchując się w kolejne wezwania, które słowo Boga niesie. Wysławiajmy dziś za nie naszego Boga! Dziękujmy tak za treść tego słowa, za jego Prawdę), jak i za Łaskę (Miłość), którą niesie i wlewa do naszych sumień i dusz. Niech ono nieustannie nas nawraca, czuwa nad nami, przemienia nas i uszczęśliwia! Niech już teraz nas zbawia! Amen!

 

Modlitwa powszechna:

Zanośmy nasze modlitwy do Ojca w niebie, który kieruje naszym życiem według swojego upodobania, czyli według swej miłości.

 

- „Idź do Niniwy i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam!” Módlmy się o za wszystkich chrześcijan, aby ze zrozumieniem i w duchu posłuszeństwa wsłuchiwali się w słowo, które od Boga pochodzi.

- „Zobaczył Bóg ich czyny, że odwrócili się od złego postępowania i ulitował się nad ich niedolą”. Módlmy się za współczesnych mieszkańców miast i wsi zepsutych oraz zniewolonych przez fałszywe ideologie, aby otrzymali łaskę nawrócenia i wyzwolenia do życia w świetle Prawdy Ewangelii.

- „Dobry jest Pan i łaskawy, pomaga pokornym czynić dobrze”. Módlmy się za wszystkich, którzy podejmują pracę lub służbę, aby w słowie Bożym szukali Miłości i Mądrości inspirującej do tworzenia dobra i piękna.

- „Przemija postać tego świata”. Módlmy się za ludzi pochłoniętych bez reszty robieniem kariery ziemskiej, aby oświeceni słowem Apostoła odkryli bezcenną wartość każdego dnia jako czasu obfitowania w dobre czyny i dynamicznego podążania drogą do Nieba.

- „Pójdzcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”. Módlmy się za młodych ku którym Chrystus kieruje swoje spojrzenie pełne miłości i słowa powołania, aby jak apostołowie i święci umieli Mu zaufać oraz pójść za Nim drogą głoszenia Ewangelii.

- Prowadź mnie w prawdzie, Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję”. Módlmy się za naszych braci i siostry, którzy odeszli z tego świata, aby dostąpili pełni szczęścia w Niebie we wspólnocie z Bogiem, którego słowo ich prowadziło w życiu na ziemi.

- „Wspomnij, Panie na swoją miłość, która trwa od wieków”. Módlmy się za nas uczestniczących w Chrystusowej Uczcie Miłości, abyśmy czerpali z niej moc do podążania drogą ofiarnej miłości braterskiej, która przemienia i uświęca.

 

Panie, nasz Boże, Ty przez proroków i apostołów kierujesz do nas swoje słowo, przyjmij nasze pokorne modlitwy, które ono w nas zrodziło. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

 

Opracował: ks. Henryk Witczyk przewodniczący „Dzieła Biblijnego im. Jana Pawła II”

 

 

 

LECTIO DIVINA

EwangeliI wg św. Marka 1,14-20

 

Pójdźcie za Mną!

 

Wprowadzenie - kontekst

Perykopa Mk 1,14-20 stanowi początek większej sekcji złożonej z trzech części, w której Jezus poprzez słowa i czyny objawia stopniowo Izraelowi tajemnicę swojej Osoby [1,14 - 8,30].

Na zakończenie każdej z tych części Ewangelista mocno akcentuje postawę trzech grup ludzi wobec Mesjasza: faryzeusze skazali Go na śmierć [3,6]; krewni Jezusa odpowiedzieli niewiarą [6,6], a jedynie uczniowie wyznają ustami Piotra: Tyś jest Mesjasz [8,29]. Nasuwa się konkluzja, że aby przyjąć Ewangelię nie wystarczy przywiązanie do Prawa, ani też więzy krwi, lecz jedynie wiara rodząca się ze słuchania Jego słowa.

 

 

Werset wstępny [14ab], krótki, ale niezwykle bogaty w treść, poprzedza dwie sceny tworzące omawianą perykopę: przepowiadanie Jezusa [14cd-15]II. powołanie Szymona i Andrzeja oraz Jakuba i Jana [16-20].

 

Tekst Mk 1,14-20

I.

14 Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei I.
i głosił Ewangelię Bożą. Mówił:
15 «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»

II.
16 Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami.
17 Jezus rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». 18 I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.

19 Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. 20 Zaraz ich powołał,
a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim
.


Lectio (egzegeza)

 

14 Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei


Tekst mówi tu dosłownie o tym, że Jan został wydany na śmierć, zdradzony [paradothēnai  forma bierna czasownika paradidōmi]. Rodzi się pytanie: przez kogo? W sensie historycznym jego uwięzienie i skazanie na śmierć wynikało z rozkazu marionetkowego władcy Galilei, Heroda Antypasa, któremu prorok publicznie wypominał cudzołóstwo z żoną jego brata [por. 6,16-29]. Jan oddał życie jako świadek Prawa Bożego.

Patrząc jednak głębiej można stwierdzić, że cały Izrael zdradził Boga i Jego przymierze, i zabijał tych, którzy byli doń posyłani, by wzywać ich do nawrócenia. W świetle przypowieści o rolnikach, którzy przywłaszczyli sobie winnicę swego pana [12,1-12] Jan był właśnie ostatnim sługą posłanym do nich, by pokazać im ich grzech i przypomnieć, do kogo należą.
Gdy ludzie postanowili zamknąć usta Prorokowi, Bóg odpowiedział jeszcze większym aktem miłosierdzia: posłał Syna, swoje Słowo, Tego, który jest mocniejszy niż Jan [por. 1,7]. W ten sposób ostatnie słowo nie należy do Heroda ani przywódców ludu, ale do Boga! Jezus - Słowo Boga również zostanie wydany i zabity, lecz śmierć nie powstrzyma zwycięskiego Słowa. Zmartwychwstały przyjdzie znowu do Galilei [16,7] i Jego Ewangelia będzie głoszona całemu stworzeniu [16,15].

Użyta w zdaniu strona bierna bez wyraźnego wskazania na podmiot działania ma w ewangeliach jeszcze inne znaczenie: wskazuje na Boga Ojca jako ukrytego Działającego w opisywanych wydarzeniach [np. w scenie przemienienia Mk 9,2  dosł. został przemieniony wobec nich; por. także 10,40]. Tajemniczy plan Boga realizuje się nawet poprzez złość i grzech człowieka: Jan został wydany po to, by mógł przyjść Jezus. Szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki odkupiciel! [Orędzie paschalne].

Galilea to kraina pogranicza, gdzie Żydzi wymieszani byli z poganami, narażeni na wpływ greckiej kultury i pogańskich zwyczajów. Mateusz nazwie ją wprost krainą ciemności, Galileą pogan [Mt 4,15n]. Była ona synonimem zapomnianej, zapadłej prowincji, gdzie ludzkie życie toczy się z dala od wielkich wydarzeń i sławnych miejsc i gdzie nie może się stać nic nadzwyczajnego [por. J 7,41.52]. Jest ona symbolem naszej szarej rzeczywistości, w której dociera do nas przepowiadanie Ewangelii. W Jezusie Boże zbawienie wkracza w naszą codzienność, w której tęsknota za Bogiem miesza się nieraz z niewiernością i pogańskim stylem życia: lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło

 

[Mt 4,16] przyszedł głosząc Ewangelię Bożą 15 i mówiąc

Dwa imiesłowy czasu teraźniejszego podkreślają ciągłe trwanie Jezusowego głoszenia, które nie ma granic czasowych i poprzez Kościół dociera aż do nas [por. 16,20]. Ewangelia Boga to Ewangelia pochodząca od Boga. Co oznaczał ten termin dla Rzymian, do których Marek adresował swoją księgę? Kojarzył się im niewątpliwie z wiadomością o jakimś wielkim zwycięstwie nad wrogami, które zapowiadało trwały pokój w państwie. Przywodziło też na myśl narodziny następcy tronu, co również było znakiem trwałości monarchii i pomyślności dla wszystkich.

Marek zwiastuje Rzymowi i całemu światu nadejście Mesjasza-Króla, który przynosi ludziom zwycięstwo nad złem, panowanie Boga oraz trwały pokój w ludzkich sercach, między ludźmi i w całym stworzeniu. Nie jest to jeszcze jedna filozofia chcąca konkurować ze stoikami czy epikurejczykami, ani też jakaś nowa interpretacja Tory, ale słowo pełne mocy, które demaskuje i wypędza złe duchy [1,27], podnosi słabych [1,31nn], stwarza na nowo to, co zniszczone i kalekie [2,10; 3,5]. Wychodząc z Galilei Ewangelia ogarnie cały świat.

 

15 «Czas się wypełnił

W kulturze grecko-rzymskiej pojmowano czas cyklicznie jako niekończący się kołowrót dni i nocy, pór roku, rodzenia się i umierania, gdzie wszystko zmierza ku śmierci i to, co zbudowanie nieuchronnie się rozpadnie. Człowiek był niejako wpleciony w ten krąg czasu, skazany na nieustanne popadanie w nicość i pozbawiony nadziei na zbawienie.


Biblia natomiast ukazuje czas jako rzeczywistość „linearną", rozpiętą między obietnicą Bożą a jej wypełnieniem. Życie ludzkie staje się rozumnym dążeniem ku mecie, ku nowości obiecanej przez Boga. Każdy moment staje się krokiem ku jej spełnieniu. Bóg obiecuje położyć ostateczny kres złu, niesprawiedliwości, trwodze i śmierci. Nadzieja na odrodzenie w Bogu wzywa do zaangażowania i wierności.

Wraz z odejściem Jana dopełnia się czas oczekiwania obietnicy zapowiadanej przez proroków, a w chwili pojawienia się Jezusa nadchodzi jej wypełnienie. Nadeszła pełnia czasu, w której Bóg zesłał Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo [Ga 4,4n]. Ta pełnia czasu staje się rzeczywistością obecną tu i teraz dla każdego z nas, gdy dociera do nas wezwanie Ewangelii. Bóg pragnie działać w naszym życiu i udzielić tego, co obiecał. Od każdego z nas zależy, jak wykorzystamy ten kairos, moment łaski, przejścia Boga przez nasze życie: czy nań odpowiem, czy też zlekceważę. W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia [2Kor 6,2]. 

 

i bliskie jest królestwo Boże. Królestwo Boże to duchowa przestrzeń, w której króluje Bóg jako jedyny Pan. Przyszło ono na ziemię w osobie Jezusa z Nazaretu, doskonale posłusznego Bogu, w którym znalazł On upodobanie [1,11]. Wraz z przyjściem Jezusa przybliżyło się ono do nas w trojakim sensie:

- czasowym: nie jest już oczekiwane, ale obecne;

- przestrzennym: miejscem, w którym jest ono obecne jest Jezus z Nazaretu pełen Ducha Świętego; w spotkaniu z Nim dotykamy królestwa Bożego na ziemi;
- wewnętrznym: zostało zasiane w nas poprzez ziarno Ewangelii, przenika i przemienia nas od wewnątrz jak kwas chlebowy przemienia ciasto [4,26nn; Mt 13,33]; już teraz doświadczamy w sobie jego mocy, sprawiedliwości, pokoju i radości w Duchu Świętym [Rz 14,17]. 

 

Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» W ślad za dwoma zdaniami oznajmującymi, które proklamują kulminację Bożego działania w historii, idą dwa imperatywy, wobec których nie wolno pozostać głuchym i biernym. Trzeba zrobić w swoim życiu miejsce dla działania Boga, przyjąć Jego królowanie.
Metanoeite to wezwanie do porzucenia czysto naturalnego, ciasnego sposobu myślenia o Bogu i o własnym życiu, by otworzyć się na nowość, jaką niesie Ewangelia. Metanoia to rewolucja wewnętrzna, która każe zerwać z grzechem, zmienić kierunek życia, dokonać zwrotu w kształcie litery U, lecz również wzywa do pójścia dalej, poza ciasne schematy, lenistwo, egoizm, w zaufaniu do tego, co mówi Bóg.

Wierzcie w Ewangelię to zaproszenie do oparcia się na słowie Boga jako na bezpiecznym fundamencie. Hebrajski termin wierzyć pochodzi od rdzenia 'aman oznaczającego właśnie coś trwałego i prawdziwego, na czym można się bezpiecznie oprzeć [Rdz 15,6]. Apokalipsa mówi, że Jezus jest Amen, tzn, Tym którego słowo nigdy nie zawiedzie słuchających Go [Ap 3,14]. Wierzyć w Ewangelię to po prostu zaufać Jezusowi bardziej niż sobie samemu i pójść za Nim.

 

 

16 Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, zarzucających sieć w jezioro; byli bowiem rybakami.

W drugiej części perykopy perspektywa opowiadania „skraca się" do wymiaru bardzo osobistego. Od przepowiadania adresowanego niejako do całej Galilei Ewangelista prowadzi nas do sceny powołania konkretnych ludzi, znanych z imienia i zajęcia. Ich powołanie jest wzorcem dla każdego, kto przyjmuje słowo Jezusa.

Jezioro Galilejskie to mały świat Szymona i Andrzeja, w którym są zanurzeni, miejsce ich zamieszkania i pracy. Symbolem ich silnego związania z tym miejscem i zajęciem, któremu codziennie się oddają, jest rybacka sieć zarzucana w morze. Ewangelista ujmuje tę ich sytuację w krótkim zdaniu: byli rybakami. Czas przeszły niedokonany podkreśla, że ta praca stała się częścią ich tożsamości i że nic tutaj nie mogło się już zmienić.

A jednak, w tę rzeczywistość wchodzi Jezus. To On ich szuka i odnajduje w ich codzienności. Inicjatywa jest wyłącznie po Jego stronie. W kontraście z imiesłowem wyrażającym nieustanne zarzucanie sieci przez rybaków, stoi wyrażone przy pomocy aorystu spojrzenie Jezusa  jednorazowy akt, niczym błyskawica przeszywający ich monotonne życie. Jezus w jednej chwili dostrzega ich mocne zakorzenienie w tym miejscu i zajęciu, a zarazem dotyka spojrzeniem ich serca i ukrytych w nim najgłębszych pragnień.

 

17 Jezus rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi».

W ślad za spojrzeniem idzie słowo Jezusa, które składa się z dwóch elementów: wyzwania i obietnicy, podobnie, jak w scenie powołania Abrama [Rdz 12,1nn]. Dwaj bracia rybacy próbowali sobie zapewnić życie przez łowienie ryb w jeziorze. Jezus chce w inny sposób zapewnić im życie, które z takim trudem usiłują ciągnąć z jeziora [por. Łk 5,4n]. Obiecuje taką przemianę w ich tożsamości, jakiej zapewne nie są w stanie sobie wyobrazić: będą dalej tym, kim są - rybakami - a jednak w zupełnie nowy sposób: staną się rybakami ludzi.

Do tej pory łowiąc ryby zadawali śmierć, by zapewnić sobie życie. Jezus zaś przyszedł, by wyciągać ludzi z morza śmierci i pochwyconym przez siebie dawać życie i wolność. Szymon i Andrzej otrzymują niezwykłą propozycję: idąc za Jezusem odkryją, że możliwe jest oddać własne życie za innych i znów je odzyskać [por. J 10,17n], i że oni będą mogli w ten sposób łowić innych, by ofiarować im ocalenie i życie. 

 

18 I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Ich natychmiastowa odpowiedź na wezwanie Jezusa sprawia wrażenie szalonej. Nie jest na pewno skutkiem naturalnego rozumowania czy jakiejś kalkulacji, lecz intuicją miłości, porywem serca, które decyduje się zaufać słowu Jezusa raczej niż własnemu rozsądkowi [por. Łk 5,4]. To właśnie konkretne i osobiste zastosowanie wezwania metanoeite, o którym mowa w w. 15. Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego [Flp 3,8].

Wyrażenie pójść za [akolouthein] oznacza właśnie przylgnąć do Mistrza, utożsamić się z Nim i naśladować Jego przykład, by nawet umrzeć razem z Nim [por. Mt 10,38; 16,24; J 12,26; 21,22]. Taka więź nie jest możliwa inaczej jak poprzez miłość, relację oblubieńczą [Ap 14,4], inaczej nieuchronne jest oddzielenie od Niego i zdrada [J 13,2].

 

19 Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana...

Powtarza się zwięzły lecz wymowny schemat literacki powołania uczniów: przyszedł - ujrzał - powołał - zostawili - poszli za nim.
Spojrzenie Jezusa spoczęło na dwóch innych braciach. Jezus odkrywa, że także oni są gotowi przyjąć wezwanie. Jest to tajemnicą Jezusa, który ma oczy jak płomień ognia [Ap 1,14; 2,18; 19,12], wszystko przenikające, kogo powołuje, a kogo nie. Jezus nie zwleka: natychmiast ich powołał. Jego wezwanie jest naglące , to jest osobisty
kairos Jakuba i Jana, jedyny moment, kiedy Pan przechodzi blisko ich łodzi.


Ewangelista podkreśla dwukrotnie w ww. 19-20 silną więź Jakuba i Jana z ich ojcem Zebedeuszem. Oprócz przywiązania do pracy i zysku istnieje także pewien rodzaj powiązań afektywnych, które mogą skutecznie zahamować dynamizm wiary i pragnienie pójścia za Jezusem [Mk 10,22; Łk 9,59.61].
Św. Łukasz mówi o tym w perykopie o trzech kandydatach na uczniów, z których jeden zanim pójdzie za Jezusem chce pogrzebać swego ojca, tzn. zapewnić sobie spadek po nim i tzw. bezpieczną przyszłość, a drugi chce pożegnać się z domownikami czyli najprawdopodobniej zapytać ich o zgodę na pójście za Jezusem.

Jan i Jakub zostawiają swojego ojca z najemnikami, przekreślając wszystkie jego nadzieje na trwanie rodzinnego interesu i bezpieczną starość. Musieli wywołać tym krokiem jego gwałtowny sprzeciw, skoro Jezus nazwał ich później, nie bez poczucia humoru, Synami Gromu [Mk 3,17]. To opuszczenie ojca podkreśla Ewangelista czasownikiem apelthon = dosł. odeszli za Nim [za Jezusem]. W dalszej części Ewangelii Marek rozwija obietnicę Jezusa adresowaną do powołanych: nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej (...), a życia wiecznego w czasie przyszłym [Mk 10,29n].

 

Meditatio et contemplatio

 

 

Ruiny Kafarnaum z czasów Jezusa,
w głębi kościół zbudowany nad ruinami domu Szymona Piotra
Foto: J. Maciąg

Abraham jako pierwszy usłyszał wezwanie Boga: wyjdź z domu twego ojca... [Rdz 12,1-2]. Jest ono jakoś obecne w każdym powołaniu. Warto wspomnieć przepiękną historię Elizeusza, który obdarowany powołaniem prorockim za pośrednictwem Eliasza, zostawił ojca i matkę, a z wołów i ich jarzma, które stanowiły jego warsztat pracy, złożył ofiarę i zaprosił ludzi na radosną ucztę pożegnalną. Z dziedzica niemałej schedy stał się sługą wędrownego proroka [por. 1Krl 19,19nn].


Jezus podkreśla wielokrotnie, że aby stać się Jego uczniem, trzeba mieć w nienawiści swego ojca i matkę, żonę i dzieci, braci i siostry, a nadto siebie samego [por. Łk 14,26]. Oczywiście nie chodzi tu o nienawiść w sensie moralnym, ale o taką wolność w pełnieniu woli Bożej, która wszelkie więzi rodzinne i afektywne każe podporządkować Jemu samemu.

Owo opuszczenie to negatywna strona powołania do wiary dojrzałej, nie jest ono bynajmniej celem samym w sobie. Jezus chce wejść z nami w głęboką i bliską relację, która niemożliwa jest bez tej wolności od uwarunkowań i uzależnień, jakimi często jesteśmy powiązani: w odniesieniu do rodziców i bliskich, naszej mentalności, sposobu życia, pewnych wygód. Dzięki temu Bóg może realizować w naszym życiu swoją obietnicę: zaprowadzę cię do ziemi, którą ci ukażę, uczynię z ciebie wielki naród, (...) staniesz się błogosławieństwem [Rdz 12,1-2]. O wiele większe od tego, co trzeba ofiarować jest to, co Bóg daje. Obietnica dotyka problemu najistotniejszego i najboleśniejszego w życiu Abrahama  jego bezpotomności - a zarazem przerasta Abrahama, który zapewne nie rozumiał do końca, co znaczy: przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi..., nie mógł sobie też chyba wyobrazić, jak się wypełni słowo uczynię z ciebie wielki naród...

 

Zdarza się niekiedy, że wiarę chrześcijańską rozumiemy i praktykujemy jako pasmo powinności, norm, obowiązków i cierpień. Gdzieś na horyzoncie tej drogi majaczy Bóg, który żąda i bierze, a my ciągle coś wypełniamy, składamy ofiary itd. Wpadamy w legalizm i moralizm, traktując Boga jako kogoś kto żąda ciągłych ofiar, i patrząc bez miłosierdzia na tych, którzy nie chcą lub nie potrafią tak jak my wypełniać religijnych obowiązków, albo też w rozpacz, gdy stwierdzamy, że tym wymaganiom nie jesteśmy w stanie sprostać. Taka relacja z Bogiem jest czymś strasznym, niezgodnym ani z Jego planem, ani naszymi potrzebami. Coś takiego przeżywał starszy brat z przypowieści o miłosiernym ojcu: Oto tyle lat ci służę [dosł. służę jak niewolnik] i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. (Łk 15,29) Podwójne nigdy w tej wypowiedzi podkreśla, że taka postawa prowadzi do samo-usprawiedliwiania się i do oskarżania Ojca w niebie i braci o niesprawiedliwość.

Jeśli widzisz, że są w tobie uczucia starszego brata, to módl się gorąco: Boże, miej litość dla mnie grzesznika...

 

Ważne jest widzieć, że Bóg znacznie więcej dał niż wziął! Warto postawić sobie pytanie: Czy widzę siebie jako obdarowanego przez Boga, czy też jako kogoś, kto ciągle składa Bogu jakieś ofiary i nie ma z tego ani korzyści ani zadowolenia? Jakie uczucie dominuje we mnie, gdy patrzę na swoją drogę wiary? Czy jest we mnie wdzięczność, że Bóg doprowadził mnie aż dotąd?

 

Popatrzmy, jak przeżywał tę rzeczywistość król Dawid: Poszedł więc i usiadłszy przed Panem mówił: „Kimże ja jestem, Panie mój, Boże, i czym jest mój ród, że doprowadziłeś mię aż dotąd? Ale to było jeszcze za mało w Twoich oczach, Panie mój, Boże, bo dałeś zapowiedź tyczącą domu sługi swego na daleką przyszłość, do końca ludzkich pokoleń, Panie mój, Boże. Cóż więcej może powiedzieć do Ciebie Dawid? Ty sam znasz swego sługę, Panie mój, Boże. Przez wzgląd na Twoje słowo i życzenie Twego serca uczyniłeś całe to wielkie dzieło, aby pouczyć swego sługę. Przeto wielki jesteś, o Panie, Boże, nie ma nikogo podobnego Tobie, i nie ma Boga oprócz Ciebie, według tego wszystkiego, co usłyszeliśmy na własne uszy." (2Sm 7,18nn) ACTIO Co uczynię poczynając od dziś, aby być gotowym przyjmować Jezusa, który nieustannie przechodzi przez moją „Galileę" i wzywa mnie do pójścia za Nim?

 

Jak powinienem kształtować mój stosunek do rzeczy i zajęć, a także do osób mi bliskich, aby mnie i im łatwiej było iść drogą wiary za Jezusem Chrystusem?

 

Opracował: ks. Józef Maciąg

 

Niedziela Słowa Bożego – 24 stycznia

 

W miniony piątek ruszyła rejestracja na szczepienia przeciw COVID-19 dla seniorów, którzy skończyli 80 lat. Natomiast od 22 stycznia zarejestrować się będą mogły osoby powyżej 70. roku życia. 25 stycznia rozpoczną się szczepienia dla zarejestrowanych seniorów. Już jutro rozpoczniemy szczepienia pierwszych Mieszkańców Domów Pomocy Społecznej. Osoby, które mają pytania lub chcą uzyskać więcej informacji, mogą skorzystać z bezpłatnej ogólnopolskiej infolinii – pod numerem telefonu 989.

Jednocześnie osoby, które będą chciały zaszczepić się przeciw COVID-19, ale mają trudność z dotarciem do punktu szczepień oraz osoby z niepełnosprawnościami, będą mogły skorzystać z bezpłatnego transportu zorganizowanego przez gminy.

Wojewoda Małopolski, Łukasz Kmita